Kanał RSS » Warszawska giełda najsłabsza od 5 lat
Tablice informacyjne na warszawskiej giełdzie dawno nie pokazywały tak złych notowań. Wartość indeksu pokazującego kondycję 20 największych spółek - WIG20 - spadła do poziomu sprzed pięciu lat. A to najpewniej nie koniec, bo parkiet opanowała panika. Zwłaszcza, że azjatyckie giełdy, które skończyły już pracę, odnotowały kolejne wysokie spadki.
Trzeba już machnąć ręką na wszelkie wykresy prognozujące najniższe poziomy, od których giełda mogłaby się odbić. Indeks WIG 20 już po otwarciu spadł o nieco ponad 4 procent. Później było gorzej, bo spadki momentami sięgały więcej niż 5 procent.
Wartość indeksu przebija kolejne psychologiczne bariery, czyli punkty, od których ma się niby opłacać kupować akcje. Niestety, tzw. punkty wsparcia to fikcja. Trzeba już machnąć ręką na wszelkie wykresy prognozujące najniższe poziomy, od których giełda mogłaby się odbić. Giełdą rządzi panika średnich i małych inwestorów, a wielcy spekulanci czekają, aż wykrwawią się płotki. Wtedy rekiny wrócą na żer. Jednak powrót kapitału może nie nastąpić szybko.
Dzisiejsze spadki to głównie efekt tego, co dzieje się w Azji. Tamtejsze tygrysy wykrwawiają się po ciosach, jakimi były tąpnięcia na ich giełdach. Szczególnie ucierpiały Filipiny, gdzie spadki sięgnęły kilkunastu procent. To prawdziwa agonia parkietu w Manili, bo przerwano tam nawet handel akcjami.
Nie lepiej było w Hongkongu, gdzie na koniec pracy parkietu indeks Hang Seng spadł aż o 12,2 procent. W Szanghaju akcje utraciły na wartości 6,32 procent. Podobnie było na tokijskiej giełdzie, gdzie Nikkei 225 znalazł się na najniższym poziomie od 26 lat.
www.dziennik.pl





